STRONA DOMOWA

Michał Plater-Zyberk [1937-1981]

ojciec

Stanisław Plater-Zyberk

matka

Helena Ostrowska

żona - Zofia Regulska

dzieci:

1.

Zbigniew

2.

Krzysztof

3.

Magdalena


życie, historia, fakty...


urodzony 22 maja 1937 r. w Wilnie
zmarł 14 lutego 1981 r. w Zakopanem
inżynier, kolejarz - naczelnik lokomotywowni PKP Szczecin Główny, racjonalizator, działacz społeczny, przewodnik turystyczny.

Nota z II tomu Encyklopedii Szczecina
wydanej w roku 2000 przez Uniwersytet Szczeciński
Instytut Historii
Zakład Historii Pomorza Zachodniego
pod redakcją prof. Dr hab. Tadeusza Białeckiego.


mgr inż. Ekonomii w zakresie Transportu
Pochodził ze starego arystokratycznego rodu, gdzie za główny przywilej uważano świadome uczestnictwo w życiu społecznym. Ojciec - rotmistrz 13 pułku ułanów Wileńskich, potem AK - po wojnie rodzina musiała przez kilka lat żyć pod innym nazwiskiem.
Studia: niezakwalifikowany na studia w WSE w Szczecinie (1954,1955) ze względu na pochodzenie i "nieskrystalizowany światopogląd"; Wydział Inżynierii Ekonomicznej PS (1963), studium podyplomowe Ekonomiki Transportu Międzyresortowego. Instytut Ekonomiki Transportu PS (1974), studium podyplomowe Trakcji Elektrycznej PGd. (1980).
Praca: Klub Szermierczy - konserwator broni, od 1961 społecznie w PTTK Komisja Turystyki Kolarskiej, Pieszej, Górskiej, od 1964 członek Straży Ochrony Przyrody. W 1965 ukończył kurs Przewodników Turystyki Pieszej, w 1967 zawieszony w czynnościach przewodnika (rok) - za oprowadzanie wycieczek po kościołach i umożliwianie uczestnictwa w mszach św. Od 1971 członek Tatrzańskiego Klubu PTTK i kier trasy Klubu w Ogólnopolskim Rajdzie Szlakiem Wyzwolenia Szczecina. Odznaczony srebrną odznaką PTTK (1970) dyplomy za wybitny udział w upowszechnianiu turystyki i krajoznawstwa oraz dział. W PTTK (1965, 1975), listy z podziękowaniami za wkład pracy społecznej związanej z turystyką na ziemi szczecińskiej.
     Od 1963 praca w PKP na różnych stanowiskach służby trakcyjnej, w tym maszynista lokomotyw spalinowych, odznaczony za działalność racjonalizatorską uprawnienia do prowadzenia wykładów na kursach zawodowych w Ośrodku Szkolenia Zawodowego PKP, od 1967 kontroler ds. trakcji spalinowej, kierownik działu w zarządzie trakcji DOKP, zastępca naczelnika oddziału (1976), naczelnik Lokomotywowni Głównej 1976-1978, w 1978 z przyczyn politycznych odwołany i przeniesiony na stanowisko kierownika trakcji w Zarządzie Trakcji PDOKP.
     Od 1971 wspólnie z żoną Zofią poradnictwo rodzinne w rzymskokatolickiej parafii pod wezwaniem Św. Andrzeja Boboli w Szczecinie zaangażowany w ochronę polskiej rodziny i każdego poczętego życia. Udział w konferencjach, katechezach i sympozjach w ośrodku Duszpasterstwa Akademickiego 1979.
     W 1980 organizował kolejowe struktury NSZZ Solidarność. Na walnym zebraniu delegatów MKR 29-01-1981 w Stoczniowym Domu Kultury w obecności wicepremiera i posłów przedstawił stanowisko związku w sprawie m.in. zagrożeń bytu narodu (niedożywienie społeczeństwa, naruszanie równowagi ekologicznej, alkoholizm, przerywanie ciąży).      Współzałożyciel i członek pierwszego zarządu Szczecińskiego Klubu Katolików. Był dla tego środowiska wzorem postawy chrześcijańskiej i patriotycznej. SKK przyjął jego imię w 1986.


Informacje na stronie Encyklopedii Solidarności

ZAGROŻENIE BYTU NARODU

 

Wystąpienie mgr inż. Michała PLATER-ZYBERK Przewodniczącego NSZZ „SOLIDARNOŚĆ” Pomorskiej DOKP, członka Prezydium MKR Szczecin w dniu 29 stycznia 1981 r. w obecności wicepremiera S. Macha i grupy posłów województwa szczecińskiego w sali Domu Kultury „Korab”:

 

Ostatnie wydarzenia społeczne, jakie przeżywamy w naszym kraju ujawniły cały szereg nieprawidłowości, które stanowią poważne niebezpieczeństwo dla bytu narodu. Niektóre z tych zagrożeń były również obserwowane wcześniej i sygnalizowane najwyższym władzom PRL z Sejmem włącznie. Chciałbym wymienić tu cztery rodzaje zagrożeń, które moim zdaniem czynią największe spustoszenie w substancji narodowej, a nie są spowodowane przez czynniki obiektywne, są akceptowane otwarcie lub po cichu przez ludzi odpowiedzialnych za kształtowanie życia społecznego.

Są to:

1.       permanentne niedożywienie narodu w kraju, który zawsze był eksporterem żywności i posiada świetne warunki do pełnego zaspokojenia potrzeb w tym zakresie z zasobów własnych.

2.       naruszenie równowagi ekologicznej spowodowanej rabunkową eksploatacją bogactw naturalnych, rozbudową przemysłu powodującego skażenie środowiska naturalnego bez zastosowania niezbędnych środków zabezpieczających.

3.       alkoholizm, którego rozmiary przekroczyły wszelkie notowane dotychczas wskaźniki, a który oprócz kosztów wynikających ze strat produkcyjnych i wydatków na leczenie pociąga za sobą galopującą degradację społeczeństwa.

4.       przerywanie ciąży, które usankcjonowane ustawą sejmową z 1956 r. spowodowało zachwianie równowagi demograficznej kraju, a jednocześnie zrujnowało zdrowie wielu tysięcy młodych kobiet, zachwiała jedność i wartość małżeństwa i rodziny, postawiła lekarzy w roli wykonawców wyroków śmierci na niewinnych istotach ludzkich.

Omówimy nieco szerzej wszystkie te zagrożenia.

Gospodarka rolna Polski z roku na rok przynosi gorsze efekty. Obciążenie odpowiedzialnością za ten stan rzeczy warunków klimatycznych jest chowaniem głowy w piasek. Wiadomo bowiem, że indywidualna gospodarka chłopska posiadająca w użytkowaniu 52,1% powierzchni użytków rolnych dostarcza gospodarce narodowej 77,1% zbóż, 90,8% ziemniaków, 66% żywca rzeźnego i 85% mleka. Gospodarka ta nie posiada w stosunku do gospodarstw państwowych i spółdzielczych żadnych ulg i priorytetów, wręcz przeciwnie – od miesięcy walczą chłopi o zarejestrowanie ich związku bezskutecznie.

Wnioskować z tego należy, że wykorzystanie ziem będących w użytkowaniu gospodarstw państwowych i spółdzielczych jest niedostateczne, a mimo to gospodarka ta dofinansowuje się podwyższając permanentnie koszty produkcji, a nie stwarzając bodźców do intensyfikacji wytwarzania żywności.

35 lat takiej gospodarki spowodowało, że wprowadza się racjonowanie podstawowych artykułów spożywczych. System racjonowania i wielkości przydziałów zaproponowane w pierwszej wersji przez Rząd nie zostały zaakceptowane przez społeczeństwo i trudno się temu dziwić – przewidywał on racje znacznie poniżej podstawowych norm wyżywienia, określonych przez Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej w zarządzeniu z dnia 24 czerwca 1974 r.

Obecna sytuacja żywnościowa spowodowana niedowładem gospodarki rolnej i obłędnym trzymaniem się doktryny upaństwowienia środków produkcji rolnej wbrew oczywistym obserwacjom i wnioskom doprowadzenia do tego, że dziś zdobycie elementarnych środków żywnościowych jest wyczynem, a kobiety pracujące często nie mają w ogóle szans na nabycie ich normalną drogą. Lekarze biją na alarm z powodu wzrostu zachorowań na gruźlicę, która jest chorobą typową dla społeczeństwa niedożywionego.

Za ten stan rzeczy jest odpowiedzialny Sejm i Rząd PRL i nikt nie jest w stanie zdjąć z niego tej odpowiedzialności.

Pogoń za wzrostem produkcji eksportowej doprowadziła nas na krawędź katastrofy ekologicznej. Zatruta ziemia, zatrute powietrze, martwe i skażone wody – oto owoc eksploatacji kraju nie liczącej się z człowiekiem, traktującej go jako dodatek do maszyny a nie podmiot gospodarowania. Przemysłowa hodowla bydła i trzody chlewnej stwarza problemy z zagospodarowaniem, lub zneutralizowaniem ścieków hodowlanych, które w stanie surowym nie nadają się do nawożenia, natomiast zatruwają środowisko, jednocześnie buduje się fabryki nawozów sztucznych, które zanieczyszczają swymi wyziewami setki kilometrów kwadratowych kraju czyniąc z niego pustynię. Nie będę sięgał daleko: Zakłady Chemiczne Police powodują już dziś zmiany ekologiczne na obszarze 450 km2, a po uruchomieniu tzw. Police II powierzchnia ta wzrośnie prawie czterokrotnie. Pisze o tym prasa. Czy wolno Wam, Panowie Posłowie i Kierownicy Gospodarki przejść nad tym do porządku dziennego? Czy chcecie swym następcom w spadku zostawić pustynię? Komu potrzebna jest taka gospodarka?

Za takie bezmyślne decyzje gospodarcze odpowiedzialny jest Sejm i Rząd PRL.

Chwalimy się, że w ciągu ostatniego 20-lecia ilość zakładów leczenia odwykowego alkoholików wzrosła ze 138 w 1960 r. do 755 w 1979 r. Dowodziłoby to troski Państwa o ograniczenie alkoholizmu, ale cóż znaczy 755 zakładów leczenia odwykowego wobec ponad 3 milionów ludzi zdegenerowanych, kwalifikujących się do leczenia, wobec około 5 milionów ludzi prawie permanentnie nietrzeźwych. Sprzedaż napojów alkoholowych w ciągu ostatnich 5 lat wzrosła 2 ¼ raza.

Społeczeństwo wydało w 1979 r. na alkohol ponad 130 mld. zł. co stanowi około 10% dochodu narodowego wytworzonego przez gospodarkę państwową. Normalnym następstwem alkoholizmu jest degradacja psychiczna i konieczność leczenia psychiatrycznego. W ciągu ostatnich 20 lat ilość chorych psychicznie przebywających w szpitalach wzrosła ponad 2-krotnie. Przestępczość wg statystyk utrzymuje się na niezmienionym poziomie. Degradacja ogólna społeczeństwa czyni zastraszające postępy. Nie wiem, komu na tym zależy i kto z tego czerpie zyski, ale odpowiedzialni za to jesteście Wy, Panowie Posłowie i Kierownicy Państwa. Macie w ręku jedną z najlepszych w świecie ustaw przeciwalkoholowych, ale kto z niej korzysta i kto ją egzekwuje. Może czynnikiem decydującym jest ten odsetek dochodu narodowego z jednego z najbardziej dochodowych towrów, ale koszty społeczne liczą się i Wy Panowie o tym wiecie.

Prognozy demograficzne z lat 50-tych przewidywały, że w roku 1980 będzie nas ponad 40 milionów. Rok ten zamknęliśmy około 10% niedoborem w stosunku do prognozy, przy czym wart podkreślenia jest fakt, że wzrasta odsetek ludzi, w wieku poprodukcyjnym, a gospodarka cierpi na permanentny brak rąk do pracy. Lektura piramidy wieku w Roczniku Statystycznym wyjaśnia, że załamanie demograficzne datuje się od lat 1956 – 59. Są to lata, od których rozpoczyna się stały spadek dzietności rodzin i podstawa piramidy wieku jest niepokojąco wąska w stosunku do znaczenia szerszej grupy w wieku średnim. Przyczyna tego stanu rzeczy leży w uchwalonej przez Sejm PRL w 1956 r. ustawie o dopuszczalności przerywania ciąży i w zarządzeniach Ministra Zdrowia rozszerzającej zakres stosowania tej ustawy. Skutki nie kazały na siebie długo czekać, ale skutki demograficzne nie są jedynymi – jest to tylko pochodna skutków bezpośrednich: zabijanie kilkuset tysięcy dzieci nienarodzonych rocznie powoduje wtórną bezpłodność wielu tysięcy kobiet, około 12% pacjentów szpitali psychiatrycznych to kobiety z powikłaniami na tle przerwanej ciąży, spośród 38 tys. Rozwodów w 1979 r. znaczny odsetek stanowią te, u których źródła leżą nieporozumienia małżeńskie wynikłe po usunięciu ciąży. Ustawa spowodowała degradację wartości moralnych w społeczeństwie.

O tych sprawach Sejm był informowany interpelacjami posłów koła „Znak”, jednak nie wziął pod uwagę przedstawionych argumentów godząc się na powołane wyniszczanie narodu. Nikt nie jest w stanie zdjąć z Sejmu odpowiedzialności za ten stan rzeczy.

Kończąc pytam, jakie działania podejmą Panowie Posłowie, aby odwrócić proces niszczenia bytu narodu. Nie wolno tracić ani chwili, bo każdy dzień kosztuje nas tysiące istnień ludzkich podlegających degradacji fizycznej i psychicznej. Walczymy dziś o prawo do pracy, do życia w pokoju, do wolności, podpisujemy pakty i deklaracje, ale naruszamy najbardziej podstawowe ze wszystkich praw, bez którego inne nie mają sensu – Prawo do życia.

Nagranie wystąpienia można ściągnąć TUTAJ


"O normalnym człowieku, który był za duży"

artykuł Wojciecha Duklanowskiego z pisma
"Kościół nad Odrą i Bałtykiem" nr 17/1996

 

     W tym roku minęło 15 lat od śmierci Michała Plater-Zyberk, patrona Szczecińskiego Klubu Katolików. Michał pochodził ze starego szlacheckiego rodu, gdzie za główny przywilej uważano świadome uczestnictwo w życiu społecznym. Zasadą pro publico bono - przedkładania dobra publicznego nad dobro prywatne - żyły kolejne pokolenia Platerów. Pamiętała o tym Emilia Plater, bohaterka powstania listopadowego (kuzynka przodków Michała). Także ojciec Michała, gdy w 1939 r. spadły na nasz kraj nieprzyjacielskie ciosy, włączył się w walkę z okupantem. Był rotmistrzem w 13 Pułku Ułanów Wileńskich AK, a jego wojowanie mogłoby być tematem ciekawej powieści. Za tę działalność doczekał się dwóch wyroków śmierci: od Niemców i Rosjan. Po wojnie przez kilka lat rodzina musiała żyć pod przybranym nazwiskiem. Ojciec umarł w 1952 r., Michał miał wówczas czternaście lat.
     Pielęgnowane przez wiele lat wartości: patriotyzm, wiara, szacunek dla rodziny owocowały. Michał nie wstąpił jak większość młodych w tamtym czasie do ZMP. Spotkała go za to kara - nie uzyskał zgody na przystąpienie do egzaminów na Wyższą Szkołę Ekonomiczną w Szczecinie. W opinii Zarządu Miejskiego ZMP w Kielcach (gdzie uprzednio Michał mieszkał) czytamy: "Kandydat rekrutuje się z warstwy szlachecko-obszarniczej. Ojciec kandydata był wrogo ustosunkowany do naszej rzeczywistości i ideologicznie związany z sanacją". Dalej mówi się, że nie jest członkiem ZMP, politycznie wyrobiony bardzo słabo, światopogląd nieskrystalizowany.
     Michał światopogląd miał skrystalizowany. Dla niego patriotyzm, honor, uczciwość nie miały przymiotnika "socjalistyczny" , a to wówczas nie było do zaakceptowania. Na szczęście przyszła "odwilż" w 1956 r. ZMP rozwiązano i tego roku Michał dostał się na Politechnikę Szczecińską. Pomimo trudnej sytuacji materialnej jakoś sobie radził. Był człowiekiem pełnym energii, żadne trudności go nie zrażały. Pracował w bibliotece i w klubie szermierczym jako konserwator broni. Był przewodnikiem wycieczek w PTTK - turystyka to jedna z jego pasji. Otrzymywał pochwały i dyplomy. Jednak czujne oko dostrzega, że ten syn "skompromitowanej klasy społecznej" usiłował zaszczepiać "wsteczną ideologię" społeczeństwu - oprowadzał wycieczki po kościołach i umożliwiał uczestnictwo we Mszy św. Został za to w 1967 r. Zawieszony w czynnościach przewodnika na rok.
     Studia ukończył w 1963 r. I podjął pracę na PKP. Nadal podnosił kwalifikacje, był cenionym pracownikiem i lubianym kolegą. Awansował na naczelnika lokomotywowni Szczecin Główny. Lecz i tym razem okazało się, że ludowa władza dostrzegła "knowania wroga ". W lipcu 1978 r. Plater został usunięty ze stanowiska. Wraz z żoną Zofią zajmował się poradnictwem rodzinnym przy kościele pw. Św. Andrzeja Boboli w Szczecine, angażował się w działalność duszpasterstwa akademickiego. Prowadził w szkołach wykłady wyjaśniające, na czym polega prawdziwa miłość, czym jest małżeństwo; uczył poszanowania życia, także dzieci nie narodzonych. Miał kontakty z wieloma ludźmi, cieszył się poważaniem i autorytetem, a to było dla ówczesnej władzy niebezpieczne. Taki człowiek stanowił zagrożenie dla...ustroju. Najpierw był wzywany do dyrektora, który radził, by zmienił kościół, do którego uczęszcza, by nie stawał tak z przodu, bo się za bardzo rzuca w oczy (miał prawie dwa metry wzrostu). Michał zignorował to, oświadczył, że nie ma zamiaru zmieniać swych poglądów. Następstwem było polecenie SB odwołania go ze stanowiska pod byle pretekstem! Jak wspomina jego przyjaciel Ewaryst Waligórski, dyrekcja miała poważny problem ze znalezieniem powodów do zwolnienia. Lokomotywownia Michała była najlepsza w Pomorskiej DOKP. Podczas dyskusji padł "argument" jednego z dyrektorów, że Plater jest za miękki, bo nie potrafi przeklinać. Trudno nazwać to uzasadnieniem do zwolnienia, zwłaszcza że przeciwstawiały się temu ówczesne związki zawodowe, a nawet zakładowa organizacja partyjna. Michał złożył więc odwołanie do sądu pracy i w pierwszej instancji wygrał. W wyższej instancji dobrano już "właściwy" skład sędziowski, który uznał stanowisko dyrekcji i w ustnym uzasadnieniu stwierdzono, że PKP jest socjalistycznym przedsiębiorstwem i dyrekcja ma prawo dobierać sobie odpowiednich ludzi. Należy wspomnieć, że w "trosce" o prawidłowy kręgosłup ideologiczny swych pracowników Pomorska DOKP już po roku, tj. w czerwcu 1979r. Zwolniła z kierownicego stanowiska Ewarysta Waligórskiego, także działacza duszpasterstwa akademickiego.
     Nadszedł rok 1980. W lipcu wybuchły strajki w Lublinie, strajkowali także tamtejsi kolejarze. Pomorska DOKP dobrała grupę najbardziej oddanych partyjnych maszynistów łamistrajków. Tuż przed wyjazdem udał się do nich Michał, próbował wyjaśnić intrygę, w jaką zostali wciągnięci. Maszyniści pojechali, lecz na drugi dzień wrócili, tłumacząc się, że nie chcą być pobici. Informacje o tych rozmowach dotarły do dyrekcji. Zaplanowano następne represje. Na szczęście nadszedł sierpień, wybuchły strajki w Szczecinie. Michał był na pierwszej linii. Rozpoczęła się dla niego prawdziwa harówka, tworzył kolejowe struktury NSZZ "Solidarność". Wkrótce został wybrany na przewodniczącego w Pomorskiej DOKP, działał również w Międzyzakładowej Komisji Robotniczej NSZZ "Solidarność". Kolejowa organizacja związkowa była największa w regionie - zrzeszała ok. 18 tys. osób, a Michał pełnił swoją funkcję społecznie. Myślał nie tylko o sprawach związkowych, dostrzegał poważniejsze problemy społeczne. Opracował wystąpienie do Sejmu, w którym sygnalizował najpoważniejsze zagrożenia: niedożywienie społeczeństwa, naruszenie równowagi ekologicznej, alkoholizm, przerywanie ciąży. W swych przemyśleniach zawartych w wystąpieniu wyprzedził o wiele lat innych działaczy społecznych. Przebijało w nich wyrobienie i ogromna dojrzałość społeczna.
     Życie jego zostało tragicznie przerwane. Podczas krótkiego pobytu w górach w lutym 1981 r. dostał zawału serca. Lekarz nie rozpoznał w porę choroby. Być może moje wspomnienia o Michale niekiedy brzmią nieco patetycznie, ale w jego działaniu trudno doszukiwać się patosu. Był autentyczny i wzbudzał sympatię wszystkich. Nawet przeciwnicy ideologiczni darzyli go szacunkiem (stąd wspomniana obrona nawet przez organizację partyjną). Kochał życie i ludzi. W czasach, gdy inni żyli przygarbieni zniewoleniem, on trzymał się prosto - miał oparcie w wierze i rodzinnych tradycjach. Wyrastał nie tylko fizycznie ponad przeciętność. Cała tragedia tamtego okresu polegała na tym, że - jak powiedziała jego córka - on był normalny, ale nienormalne były czasy.

 



do pobrania: opracowanie przygotowane na XXV rocznicę śmierci przez Aleksandra Regulskiego

 


Odznaczenie Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski

 

Dnia 30 sierpnia 2006 roku podczas uroczystości XXVI rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych, które odbyły się pod bramą główną Stoczni Szczecińskiej, Prezydent Lech Kaczyński odznaczył osoby aktywne w okresie opozycji lat 1956-1989, a dotychczas pozostające 'w cieniu', bez których żmudnej pracy nie byłoby dzisiaj Wolnej Polski, którzy postawą, działaniem lub twórczością przyczynili się do przetrwania marzeń o suwerennej i demokratycznej Polsce.
Pośmiertnie - Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski - odznaczony został również Michał Plater-Zyberk.





Odznaczenie Złotą Odznaką Honorową Gryfa Zachodniopomorskiego

 

W dniu 4 czerwca 2009 roku Zarząd Województwa Zachodniopomorskiego w uznaniu zasług dla rozwoju regionu wręczył rodzinie nadaną pośmiertnie Michałowi Plater-Zyberk Złotą Odznakę Honorową Gryfa Zachodniopomorskiego.







W Roczniku Miłośników Dawnego Szczecina "sedina.pl magazyn" Nr 5, 2010 opublikowano artykuł autorstwa Michała Siedziako o Michale Plater-Zyberku pod tytułem "Człowiek o nieskrystalizowanym światopoglądzie".
Kopia artykułu do wglądu TUTAJ




Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Szczecinie wydał kalendarz ścienny na 2010 rok. Kalendarz "Powołał ich Pan. Na bunt" to prezentacja sylwetek 12 osób zaangażowanych w działania podziemia niepodległościowego, opozycji demokratycznej czy w inny sposób zaangażowanych w walkę z komunizmem na terenie Pomorza Zachodniego w latach 1945-1989. Obok tak znanych osobistości, jak Roman Łyczywek - pierwszy szczeciński adwokat, jezuita o. Władysław Siwek czy Michał Plater-Zyberk, prezentowane są sylwetki m.in. Zenona Łozickiego, Bronisława Zientala, prof. Leszka Dąbrowskiego czy Mieczysława Lisowskiego. W kalendarzu pokazano zdjęcia z archiwów rodzinnych, wcześniej w większości niepublikowane. Fotografie uzupełniają krótkie teksty, w przystępny sposób omawiające, nierzadko dramatyczne, wydarzenia z życia działaczy. (Źródło: IPN )


Kliknij aby powiększyć




W lutym 2015 roku w nr 6 i 7 czasopisma Kościół nad Odrą i Bałtykiem opublikowany został artykuł Michała Siedziako OBEP IPN w Sczecinie pt. "O PATRONIE SZCZECIŃSKIEGO KLUBU KATOLIKÓW. W ROCZNICĘ ŚMIERCI". Kopia artykułu do wglądu TUTAJ